Na początku chciałabym podziękować Piotrowi Wojtków za to, że przyjeżdża do mnie i Pędzla, cierpliwie wszystko nam objaśniając i dostosowując ćwiczenia pod nasze potrzeby.Niestety dzisiaj Pędzel miał ewidentnie gorszy dzień bo wszystko szło opornie. Fakt poznał Monikę która ma z nim biegać póki Zośka się nie wykluje ale dawno nie było tak fatalnego dnia. Wróciłam umęczona jak nigdy z 1,5h spaceru w większości na smyczy.  Zaczynam się trochę stresować, że tyle jeszcze przed nami. Nawet już nie mówię wyłącznie o Pędzlu bo dużo opanował, miał dzisiaj zwyczajnie gorszy dzień.

Dom jeszcze nie wybrany, nie sądziłam, że szukanie domu to tak trudna sprawa. Zaczynam myśleć, że może łatwiej byłoby mieszkanie… Grześ całe szczęście pilnuje abym nie zbaczała z celu. Boże, tak myślę sobie, że ja bez niego to bym zginęła. Moje zmienne nastroje ciążowe dają mu w kość ale dzielnie daje radę. Wspiera mnie we wszystkim. Na czas pobytu Zochy w brzuchu trafiło nam się kilka problemów. Moje bardzo średnie samopoczucie spowodowane głownie stresem jaki zafundowały mi pewne dwie osoby. Mam nadzieję, że Zocha wybaczy mi, że nie tak bardzo angażuję się w moją firmę i wszystko tak mocno przeżywam. Mam nadzieję, że zarażę ją pasją i ona również znajdzie w swoim życiu coś co będzie dla niej tak ważne jak moja pasja dla mnie. Mimo pewnym problemów, warto żyć z pasją. Oj chciałabym ją uchronić przed toksycznymi i złymi ludźmi ale chyba tego nie uniknie. Wybierając jednak imię dla niej, starałam się uwzględnić znaczenie imienia do osobowości którą mam nadzieję stanie się w swoim życiu.

To raczej naturalne, że psy i koty będą w jej życiu, ale postaram się dać jej wolną rękę z wyborem pasji.
Cały ten stres powoli ze mnie schodzi i zupełnie lepiej się czuję. Brzuch mnie przestał boleć, trochę lepiej śpię. Jestem jakoś dobrej myśli. Wszystkie moje marzenia spełniają się. Mam świetną ekipę z którą rozumiem się również na płaszczyźnie prywatnej.  Dużo rozmawiam z dziewczynami. Każda z nich jest inna ale każda bardzo wyjątkowa. Dzięki dziewczyny!

Tysiąc razy pisałam, że cenię sobie szczerość. Jest to dla mnie ważne.
Czasami rozpieszczamy naszych klientów. Lubię taką formę prowadzenia firmy, żeby czuli się ważni dla nas. Jednak jest jedno ale 😉 cenię lojalność i szczerość i szybko poznaję się na tych którzy wcale nie mają zamiaru tworzyć ze mną takiej relacji. Wtedy szybko kończę rozpieszczanie. 🙂
Całe szczęście na 30 osób trafia się zazwyczaj tylko jedna taka…. Moja wrażliwość jednak mocno wyłapuje takie osoby. Reszta to osoby które potrafią i chcą tworzyć dobre relacje i cieszyć się moim szczęściem bo wiedzą, że gdy jestem szczęśliwa, daję ich zwierzętom dużo więcej niż ustalaliśmy.

Zawsze powtarzam swojej ekipie, że relacje z klientem są bardzo ważne bo mając dobre relacje, milej spaceruje się w deszcz czy mróz. Jeśli są średnie relacje, brak tzw. chemii, nawet wysokie stawki za spacer/wizytę nie zrewanżują dyskomfortu który się czuje. 🙂

Dużo się dzieje, może w ciąży powinno dziać się mniej chociaż Grzegorz czytał, że dzieci których mamy leżą i mają mało bodźców z zewnątrz, żyją pod tzw. kloszem, rodzą dzieci nadpobudliwe. No nie wiem, częstotliwość ruchów Zochy w ciągu doby, daje mi jednak poczucie, że aniołem to ona nie będzie. Uspokaja się gdy Grześ do niej mówi lub głaszcze mój brzuch. Wczoraj nie słyszała długo taty i mam wrażenie, że bardziej się przez to wierciła. Inny jest jej ruch gdy jestem szczęśliwa i gdy jej jest dobrze, a inny gdy jestem zestresowana przez co ona czuje duży dyskomfort. Rozmawiam z nią jednak i tłumaczę, że tak w życiu nie da się być cały czas zrelaksowanym.
Raz doktor przestraszył nas, że coś z serduszkiem jest nie tak, wprost tego nie powiedział ale prosił o powtórzenie badania… Byłam wściekła, że stres który pewne dwie osoby zafundowały mi, aż tak wpłyną źle na rozwój naszego wymarzonego, wyczekiwanego dziecka! Bo do dziecka długo się przygotowywaliśmy, więcej się ruszałam, zdrowiej jadłam, długo, długo przed brałam już kwas foliowy więc co innego jak nie stres w pierwszych najważniejszych tygodniach ciąży! Do kolejnej wizyty miałam średnie samopoczucie. Okazało się, że wszystko jest dobrze. Jednak doktor jednomyślnie stwierdził, że muszę trochę odizolować się od tej sytuacji bo ani na mnie ani na Zochę nie wpływa to dobrze.
Jak zwykle rozpisałam się… 😉 Jednak moja firma = ja,  to wszystko łączy się ze sobą w jedną całość.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że będziemy rodzicami. Nasi stali klienci wiedzą również, że ja nie przestanę uwielbiać swojej pracy!

Teraz jeszcze kilka zdjęć i filmik zrobiony przez nas z kiermaszu na rzecz Fundacji Boksery w Potrzebie! Kiermasz to połączenie wielu ludzi z pasją i miłością do boksiów!

http://www.youtube.com/watch?v=eBHTzzgyvxY

nasze zdobycze z kiermaszuIMG_8589 — kopiaIMG_8618 — kopia