W lipcu i sierpniu tego roku, wzięłam udział w kursie trenerskim „Trening czyni mistrza” w DOGadajcie się.

Zawsze ceniłam Piotra Wojtków. Agnieszkę Wojtków, poznałam kilka lat temu, na kursie dyplomowym COAPE (kurs behawiorysty zwierzęcego). Agnieszka, podobnie jak Piotr, okazała się osobą z ogromną wiedzą i doświadczeniem.
Zawsze polecałam ich szkołę naszym Klientom.

Gdy w zeszłym roku, Klara, która już trochę z nami pracuje ( trener ALTERI i za chwilę behawiorysta COAPE) wspomniała mi, że stara się o staż w DOGadajcie się ale obecnie nie mają za bardzo czasu bo szykują kurs trenerski… Zapaliła się myśl, której nie mogłam i nie chciałam odrzucić.

Moja praca którą wykonuję od 8 lat w Warszawie wymaga ode mnie rozwoju oraz bycia na miejscu. Przynajmniej tak sądziłam przez większość czasu, szczególnie jeśli chodzi o bycie na miejscu w Warszawie.

Myślałam sobie kiedyś, super byłoby pójść na ALTERI (Kurs trenerski w Krakowie). Słyszałam same dobre opinie. Jednak pamiętam ile kosztowało nas energii, mnie i Grzegorza, gdy ja wyjeżdżałam na COAPE do Krakowa! Przy naszej pracy, było to ogromne wyzwanie, w tamtym czasie zostawiać Klientów z innym Opiekunem, niż JA. Wyzwanie dla mnie jak i dla naszej firmy. Zawsze w trenowaniu psów, chodziło mi o pomoc obecnym podopiecznym i rozszerzenie swojej wiedzy, nigdy nie chciałam być wyłącznie trenerem psów. Dlatego też, nie było aż takiej motywacji żeby rzucić pracę 😉  i jeździć po Polsce, aby nauczyć się, jak trenować psy.

W moim życiu jednak jest tak, od zawsze, tylko kiedyś, nie potrafiłam tego widzieć. Jest tak, że prędzej czy później los układa się tak, że realizuję każdą pomyślaną rzecz. Dlatego tak ważne jest dla mnie żebym uważała o czym marzę ( 🙂 🙂 🙂 jednak to temat na inny wpis).

Chciałam tym kursem rozszerzyć swoją widzę, to czy będę trenowała, czas pokaże po egzaminie 24.09.2016 oraz po praktykach i może jeszcze trochę czasu będę potrzebowała aby to przetrawić. 🙂

Aga i Piotr, postanowili zrealizować kurs trenerski we wspaniałych okolicznościach przyrody i we wspaniałym ośrodku (Wierzbowe Ranczo). Dość blisko od Warszawy (bliżej niż Szczecin, Trójmiasto, Wrocław czy Kraków ). Próbowałam wysłać Grzegorza… 😀 Usilnie wmawiałam mu, że to on najlepiej wykorzysta wiedzę zdobytą na takim kursie, że ja jestem za szybka, a w nauce zwierzęcia chodzi o cierpliwość. Mój wspaniały mąż, powiedział wtedy, że to poćwiczysz cierpliwość i poza tym to Ty masz bliższy kontakt z Klientem i lepiej abyś to Ty rozszerzyła wiedzę w tym zakresie.
Umówmy się – wysyłałam go bo bałam się! Bałam się konfrontacji z Mistrzami! Wiedziałam, że zobaczą jaki Pędzel jest podobny do mnie, że zobaczą jak mocno ekspresyjna jestem… A tam przecież chodziło aby skupić się mocno!

Byłam takim uczestnikiem który trochę sprawiał problemy, 😀  bo jak polubię się z kimś to jestem mocno rozluźniona i wtedy ciężko mi skupić się na nauce.

Przez chwilę, opowiem jeszcze jak wspaniałych ludzi tam poznałam!
Grupa z którą było dane mi pracować, to ludzie ciepli, o ich psach nie wspomnę. 😀

Widziałam, że polubię się z Anią od Tymka, czułam, tzw. chemię do niej i Tymka. Ania od Ubu, nota bene która jako jedyna zaliczyła egzamin „0”! Ogromne gratulacje! Dzisiaj widzę się z Anią od Ubu, to może pozwoli mi wrzucić zdjęcie Ubutk – pokażę Wam tego zdolniachę! Trzymajcie też kciuki bo to spotkanie z Anią i Gosią od Amora (o której niżej) jest spotkaniem jakby biznesowym. 😀

Poznałam dwie petsitterki. Marysię i Agnieszkę. Konkurencja? Nie! Wspaniałe, inspirujące osoby! Marysia – ogarnia wszystko świetnie i ma wspaniały domek pod Mińskiem Mazowieckim ( jeśli nic nie pokręciłam).
Pędzel miał swojego petsittera Patrycję i Artura ( obecnie wyjechali do Trójmiasta) oraz naszą Mamę (ale ona już nie daje rady spacerować z nim) ale od teraz będzie jeździł do Marysi. Mam nadzieję, że znajdzie dla niego miejsce! Pędzel to moja miłość i jestem przekonana, że Marysia będzie za równo konsekwentna wobec niego, jak miła i ciepła.

Agnieszka, jest szalona, i obserwując ją w internecie, miałam średnie odczucia! Sorry Aga za szczerość 😛 Jestem jednak po tygodniowym detoksie, gdzie mocno uświadomili mi, że jeśli coś w kimś nam nie pasuje, to zahacza się o coś w nas i powinniśmy zamiast skupić się na tym, odnaleźć to coś w nas i nad tym pracować. Aga wreszcie podjęła decyzję, że z opieki można żyć i zakłada firmę! 😀 Trzymam kciuki!

Poznałam na szkoleniu Małgosię i Amora, jej psa. Świat jest mały, bo okazało się, że Gosia mieszka w tym samym bloku, co nasza Klientka! 😀 Jak to śmiałam się patrząc jak Gosia i Emilka ( o której niżej) prowadziły instruktaż dla reszty grupy – DO TAKIEJ SZKOŁY BYM POSZŁA – zwyczajnie szczerze mówiąc, Gosia i Emilka, nadają się do uczenia ludzi!

Emilka pomaga ludziom chudnąć i dbać o zdrowie! Śmiałam się, że to coś dla mnie! 😀 Musielibyście zobaczyć jak wygląda! Nie mogę tu napisać, na co wszystkie zwróciłyśmy uwagę gdy przyszła na plac szkoleniowy.
Emilka to kolejna osoba, która przybyciem na kurs trenerski do DOGadajcie pokazała, że wybór psa rasy amsstaff, może być przemyślane i świadome.

Daria, moja imienniczka. Ma goldeniaka. Odważna kobieta, przyszła w ciąży na kurs trenerski. Szacunek!

Skupiłam się na tym bo to ludzie tworzą miejsce! 🙂 i cieszę się, że poza wiedzą mogłam poznać tyle nowych, ciekawych osób.

W kilku punktach:
– przekazana wiedza przerosła moje oczekiwania!
– podzielili się wiedzą na wysokim poziomie – a wiem, że to jeszcze nie wszystko co wiedzą – także warto uczyć się od nich!
– ulokowali nas w przyjemnym miejscu, gdzie w przerwach mogliśmy oglądać piękno natury i obcować z zwierzętami typu konie ( które od tego roku jakoś zaczęły mnie interesować)
– byli bardzo konkretni, pozwalali na dygresje ale bez przesady
– trzymali się planu, czasami nie patrząc na zegarek kończyli punktualnie!
– gdy występowały problemy losowe, nie zależne od nich, radzilli sobie z nimi raz – dwa
– zachowywali spokój i profesjonalizm przez cały czas kontaktu z nami
– było jak sama nazwa kursu wskazuje, dużo praktyki i jeszcze to przed nami 20h pracy we wskazanym przez nich miejscu !!! Wielkie WOW!
– zapewnili nam atrakcje w postaci prawdziwych Klientów i przyznam, że mojego dużego doświadczenia z Klientami, to było coś zupełnie innego!
– otrzymywaliśmy wydrukowane materiały
– były prace domowe
– dużo zajęć warsztatowych w sali i na placu, było nawet odpisanie Klientowi ne mejla – nie wiem czy wiecie, że zostałam doradcą Agi w kwestiach odpisywania na mejle 😉 😉 😉
– pracowaliśmy z naszymi psami jak i psami uczestników kursu
– wszystko można było omówić i konsultować z prowadzącymi
– uwagi osobiste były przekazywane na boku

Ciekawostka! wiecie, że do Piotra przyjechał pies i jego Opiekun zza granicy na szkolenie! Pies był trenowany u wielu trenerskich sław ale to właśnie Piotr najlepiej się spisał i prowadzi Aliego! Piotr jest niesamowicie pokornym i skromnym człowiekiem i warto tu oddać mu słowa szacunku!

Uważam, że to jeden z najlepszych kroków firmy DOGadajcie się jaki mogli zrobić, organizując ten kurs!