Pierwsze co przychodzi mi do głowy – to był znaczący rok dla firmy i dla mnie osobiście.

Było dużo wymagających zleceń, zwierząt które potrzebowały pomocy typowo po zabiegowej gdzie przydało się moje doświadczenie w pracy jako technik weterynarii. Najbliższy mi zawód! Marzenie o byciu lekarzem weterynarii przekształciłam na zawód technika i opiekuna zwierząt ( bo w tamtym czasie tylko albo aż to mogłam osiągnąć). Czy chodzi tu o papierek? Nie, papierek ważny jest może dla kogoś kto lubi chwalić się osiągnięciami. Sam kurs petsittera zrobiłam już po wielu latach pracy ze zwierzętami, głównie z ciekawości czy dowiem się czegoś nowego.

Jednak po takim kursie jak i po każdym, trzeba wiele własnej pracy żeby poznać wszystkie możliwe sytuacje w których dobry petsitter musi umieć się odnaleźć. Życie bywa zaskakujące i nie popieram zdania ludzi którzy mówią „ja już dużo przeżyłem/am i nic mnie nie zaskoczy”. Mnie życie zaskakuje, pozytywnie a czasami negatywnie. Będąc opiekunem zwierząt trzeba być dobrym obserwatorem. Jeśli będąc wśród ludzi potrafiłeś/aś zaobserwować zachowania których inni nie widzieli, jest to jedna z cech która predysponuje do bycia dobrym opiekunem.

Czasami zdarza się tak, że widzimy zwierze w czasie rozpoczęcia opieki, trzeci raz. Powinniśmy przez te poprzednie dwa razy, mocno skoncentrować uwagę na tym jak zwierze zachowuje się, aby wychwycić czy w czasie opieki zachowanie/ zdrowie, różni się od tego jak było przed opieką. Co jednak jak skupiliśmy uwagę na zwierzęciu, a zapomnieliśmy o jego prawowitym opiekunie? Tu może być większy problem gdyż jeśli masz podejście, doświadczenie w pracy ze zwierzętami, nawet tego czego nie udało Ci się wychwycić podczas spotkań zapoznawczych, wychwycisz po pierwszej dobie ze zwierzęciem i poradzisz sobie z tym. Gorzej jest jednak i takie doświadczenie w tym roku miałam, gdy zależy Ci tak mocno na poznaniu zwierzęcia, że odsuwasz na drugi plan obserwację klienta i zapominasz jak ważna jest intuicja odnośnie relacji z drugim człowiekiem. Co wtedy? Albo obudzisz się szybko i skorygujesz albo wpadłeś jak śliwka w kompot i teraz możesz jedynie mieć nadzieję, że Twoja intuicja tym razem była przesadzona. Nawet tak doświadczonemu opiekunowi  jak ja, zdarzają się intuicyjne wpadki, a czujność zostaje zachwiana miłymi, pozornie szczerymi słowami. Rozpisałam się ale to ważne dla mnie. 🙂 Jeśli tak jak w moim przypadku, intuicja Cię nie myliła ale sytuacja poszła już daleko i klient wyjechał, Ty zostałeś ze zwierzęciem, możesz jedynie starać się wypełnić umowę wedle tego co zostało wpisane, a w razie problemów informować sumiennie klienta żeby nie miał zastrzeżeń, że coś utaiłeś. Obserwuj zwierze, każdą obserwację odnośnie zrowia przekazuj, nawet jesli ktoś stwierdzi, że przesadzasz. Zbieraj dowody…niestety i tak bywa, że musisz mieć na coś dowód. My nagrywamy, robimy zdjęcia. Wcześniej było to jedynie umilenie klientom czasu na wakacjach, żeby mogli zobaczyć swoje zwierzorki.  Owszem nie wpaliśmy przed tym zdarzeniem aby nagrywać mijanych sąsiadów, ale już to zmieniłam. :);) Co prawda nie nagrywam ich bo musiałabym prosić ich o zgodę ale intensywniej zwracam uwagę i proszę współpracowników aby zapamiętywali kogo mijają, z jakim psem bawił sie dany podopieczny. Nie unikamy sąsiadów wręcz staramy się  wpadać na nich, mówiąc dzień dobry/ doby wieczór. 🙂 Brzmi strasznie? 😉 Nie ma czego się bać, najważniejsze aby z każdego doświadczenia wyciągać wnioski i uczyć się na błędach. Najtrudniejsze po przykrych zdarzeniach jest bycie dalej ciepłą otwartą i ufną osobą. Jednak nic straconego, my mamy taki plus, że wielu stoi za nami murem i po takim zdarzeniu, obsypują nas pochwałami. 🙂 Nie bójcie się proponować ludziom instalowania kamer, szczególnie gdy np.kociaki zostają same pomiędzy Waszymi wizytami. Jeśli jesteście sumienni, nie powinno Was to dziwić ( zawsze można poprosić aby w czasie gdy jesteście kamery były wyłączone ale pamiętajcie aby po Waszym wyjściu włączyć nagrywanie) że w tych czasach ludzie mają kamery. Owszem taka praca polega na zaufaniu. Skoro ktoś daje Ci klucz, musi zaufać, że wszystko będzie dobrze, Ty zaś musisz zaufać mu, że nie będzie bezpodstawnie osądzał Cię o kłamstwo. Całe szczęście nasi dobrzy klienci, ufają nam i kamery godzą się instalować gdy zwierze jest strachliwe, chore, stare czy bardzo młode lub pierwszy raz zostaje bez opiekuna etc. 🙂

Może brzmi to jakbym była zdegustowana, ale tak nie jest. 🙂 Jestem szczęśliwa bo ten rok nauczył mnie wiele. Odważyłam się wyjechać na wakacje za granicę, chociaż było to psychicznie trudne. Moja praca to moje życie więc nauka oddzielania pracy od życia domowego, kosztuje mnie wiele wysiłku. Radzę sobie od pewnego czasu przy pomocy specjalisty. 🙂 Nie wstydzę się tego bo najważniejsze to walczyć i mieć siłę aby żyć tak jak chcesz. Nie mogę powiedzieć, że zaistniała sytuacja nie pozostawiła żadnej rysy. Rysa jest i to bardzo duża ale dzięki niej bardziej możemy stawiać na dobre relacje z klientami i skupiać się na tym aby i oni czuli się z nami dobrze. 🙂

W tym roku podziękowałam naszym klientom, urodzinami firmowymi. Myślę, że było bardzo dobrze. 🙂 Pisałam już, że tak bardzo zależało mi na tym aby wszystko wyszło, że mniej pamietam z tego dnia niż z dnia ślubu z Grzesiem. Za rok mimo, że będziemy już z 3 miesięcznym dzieckiem, zorganizujemy jeszcze lepszą imprezę. Będą z nami znowu cudowni ludzie.

Właśnie! Marzyliśmy o dziecku, marzyliśmy o własnej takiej naszej rodziny. Tworzonej wedle tego co mamy z Grzegorzem w głowach. 🙂 Włoski klimat pomógł. 😉 Marco ( narzeczony mojej boskiej przyjaciółki) mówi, że będzie miał/miała południowy temperament – nie mam nic przeciwko. :);)

Tak, bo jeszcze nie wiem co będzie, w początkowych przeczuciach stawiałam na Stasia, a im więcej mówione mi jest o zachciankach jakie miewam, wychodzi, że będzie Zocha! 🙂 Staś czy Zocha, najważniejsze aby było zdrowe. Może w sobotę już ułoży się tak abyśmy mogli zobaczyć.

Muszę również jak zawsze, pochwalić Grzegorza. Jest ze mną na każdej wizycie od 3 tygodnia ( gdy jeszcze Pani doktor uśmiechała się mówiąc, że skoro test wyszedł pozytywnie musimy wierzyć, że tak jest ale ona teraz nic nam nie pomoże). Co prawda już więcej nie poszliśmy do tej Pani doktor bo mogła nas chociaż poinformować co mamy robić… 😉 Znaleźliśmy jednak, w sumie Grześ znalazł, cudownego lekarza. Śmiesznie było bo jego asystentka przez pierwsze 3 wizyty, upewniała się czy to konieczne aby Grzegorz był przy każdej wizycie. Jednak jak zobaczyła, że dla mnie, dla nas jest to raczej mało logiczne gdy mężczyzna czeka (tym bardziej jeśli bardzo chciał mieć dziecko) w poczekalni, odpuściła i wita nas już bez zbędnych pytań. 😉
Ten czas również zmienił moje podejście do zatrudnienia nowej osoby, już takiej poważnej, robiącym to samodzielnie do tej pory. Los jednak był dla mnie przychylny bo Agata w czerwcu 2013 wróciła po 7 latach z UK gdzie bardzo dużo pracowała z psami! 🙂 Agata ma anielską urodę więc spokojnie mogę napsiać, że spadła nam z nieba, jak Anioł. Jest perfekcjonistką w pracy ze zwierzętami. Muszę powiedzieć, że w czasie gdy zaaferowana byłam i jestem ciążą, tak mocno stąpajaca po ziemi osoba, była mi potrzebna. Doputuje mnie, czy na pewno dobrze będzie to zrobić tak jak psiałam, a może lepiej inaczej. Mam pewność, że robi wszystko ponad to co proszę. Klienci są z niej bardzo zadowoleni. Agata ma dużo świeżości w sobie której chyba potrzebowałam. Dużo rozmawiamy, omawiamy każdą nawet trudną dla mnie wątpliwość. Nie ma mi za złe gdy dopytuję albo przypominam o czymś. Potrafi śmiać się z tego, że bywam zołzą. Rozumie moje zaangażowanie w prowadzenie firmy. Rozumie moją pasję. 🙂
Patrycja po zdarzeniach sierpniowo – wrześniowych ( brzmi jak czas wojny heheh) trochę straciła energię, zrozumiała i bardzo słusznie, że przez ok 3 lata zajmowała się wszystkim ważnym ale nie sobą. Te zdarzenia mało miłe, utwierdziły nas, że musi zmniejszyć ilość pracy i skupić się więcej na sobie. Jest cudowną osobą i nie chcę aby te zdarzenia sprawiły, że straci energię na zawsze. Każdy potrzebuje oddechu i taki oddech bierze teraz ona. Pracuje, ale mniej. Nikt nie jest ze stali, każdy ma swoją granicę.
Bardzo szanuję dziewczyny i dużo mogę dobrego zrobić gdy wiem, że pracują ze mną szczere i dobre osoby. Jak już wiele razy pisałam, Ci którzy kombinowali, próbowali ugrać coś dla siebie z naszymi klientami, nie stosowali się do zasad jakie ustaliliśmy, robili problemy na samym początku pracy, zostali wyproszeni z naszego grona raz – dwa!
Musimy również pogratulować Justynie! 🙂 Jej synek przeszedł na świat 1 grudnia i ma już 33 dni. Justyna jest szczęśliwa jak nigdy! Jak tylko zakończymy wszelkie Świąteczne zlecenia, lecę ją odwiedzić.  🙂
W roku 2014 życzę sobie czyli również mojej firmie, dużo wytrwałości w byciu sobą, w realizowaniu tego co mam w planach. Życzę Dziewczynom wiary w siebie i oby zawsze była z nimi ta ważna cecha którą jest SZCZEROŚĆ. 🙂
Wszystkim którzy nas lubią, życzymy zadowolenia z naszych usług, zdrowia również dla ich zwierząt i spełnienia wszelkich marzeń. Jeśli będzie zdrowie, wszystko da się zrobić! 🙂
Tym którzy nas nie lubią, życzymy zapełnienia nudy ważniejszymi rzeczami niż nasza firma. Skoro tak nas nie lubicie to skoncentrujcie się na sobie bo siebie chyba lubicie?
Szczęśliwego Nowego Roku 2014