Dla mnie niedziela, taka jak na zdjęciu –  to idealna niedziela. Dzieci zadowolone brykają, psiaki którymi się zajmujemy – obok. Każdy człowiek potrzebuje resetu, nawet petsitter (opiekun psów i kotów), ale powiem Wam w sekrecie, że mając pracę która jest Twoją pasją, poważnie nie czuje się aż tak zmęczenia.

Może dla niektórych to wyświechtane powiedzenie, jednak warto głębiej się nad tym zastanowić. Różne motywacje pozwalają mojej pasji resetować się i nie wypalać. W każdej branży i w każdej pracy, jest taki moment w którym, z jakiegoś powodu czujemy niechęć, znudzenie, zmęczenie – naszą pracą albo jakimś elementem naszej pracy. Uważam, że to bardzo ważne aby o tym powiedzieć. Nie ma to znaczenia, że wykonujesz swoją pracę która jest Twoją pasją, prędzej czy później coś Cię wybije z tego ogromnego entuzjazmu (każdego co innego).  Jednak to co jest pomocne i zauważyłam to u siebie, to szukanie motywacji. Moim zdaniem, szukanie tej motywacji w różnych aspektach tego co robimy, daje możliwość działania zawsze albo przez dłuższy czas.

Kiedyś myślałam, że skoro znajduję różne motywacje i opieka nad psami i kotami nie jest jedyną, to coś złego. Niepotrzebnie tak myślałam, dzisiaj już to wiem. Dla przykładu, gdy dla komfortu swojego, zwierząt i rodziny, chciałam kupić większe mieszkanie, to normalne, że przez – określą przez bank ilość miesięcy – musiałam pracować wzmożoną ilość czasu bo potrzebowałam kredytu na większe mieszkanie. Myślicie, że wtedy nie miewałam zmęczenia ? Miewałam zmęczenie, marzłam czasami na spacerach zimą ale miałam motywację. Nie twierdzę, że motywacja finansowa jest najważniejsza, dlatego podam jeszcze skrajny przykład. Gdy zależało mi aby mieć jak największe doświadczenie i dużą ilość Klientów w przyszłości, to 10 lat temu pracowałam nawet za 5zł/ h a czasami zabierałam psa na 2h za te 5 zł. Było ciężko  fizycznie i finansowo, bo pracowałam wtedy na myślę 3 etaty (jako technik, jako sprzątaczka w lecznicy po godzinach, jako petsitter przed dyżurami i po dyżurach w lecznicy). Jednak wtedy moją motywacją było aby mieć jak największe doświadczenie z różnymi zwierzętami i w przyszłości mieć tylu Klientów żeby nie pracować dla kogoś tylko założyć własną firmę. Tak mam do dzisiaj, gdy np. zmęczona jestem organizacją firmy, motywuje mnie odpowiedzialność za to czego się podjęłam. W temperaturach -10/-15, motywuje mnie fakt, że gdyby nie moja praca, pewnie bym w ten mróz siedziała w domu, nie ruszałabym się tyle. Mając od czasu do czasu wątpliwość czy chcę zatrudniać ludzi, motywuje mnie ilość zgłoszeń jaka do mnie trafia, ile ludzi mi zaufało i chce aby to przez moją firmę przechodziła opieka, lub mogę wtedy rozwijać firmę i/lub spędzić więcej czasu z dziećmi i bliskimi, możliwość pokazania innym jak powinno zajmować się zwierzętami (uczenie ich).

Moją BAZĄ motywacyjną jest PASJA – czerpanie ogromnej przyjemności z czasu jaki mam możliwość spędzać z kotami i psami którymi opiekuję się, spacery, głaskanie, budowanie zaufania. Jednak napisałam Wam moje przykładowe inne motywacje aby pokazać Wam, że prowadzenie firmy to nie sama pasja ale również po to żeby przekonać Was –  gdy podstawą jest PASJA, to łatwiej jest nie odczuwać aż takiego zmęczenia i reset ( regeneracja sił) występuje nawet w czasie pracy.
Ostatnio złapałam się na tym, że na pytanie jak odpoczywam, powiedziałam, że idę na spacer, zabawne.  Otrzymałam odpowiedź z ironią – no tak bo Ty przecież normalnie siedzisz przy komputerze i mało spacerujesz.

Dla mnie to sukces. Po 10 latach nadal znajdywać różne źródła motywacji by to robić z tak ogromną pasją.

Idzie WIOSNA, uważam, że nie ma znaczenia kiedy zaczniesz, ale czasami taki przełom ZIMA/ WIOSNA jest motywującym punktem zmiany. Moim zdaniem jeśli zaczniesz szukać w swojej pracy pasji albo uświadomisz sobie co jest Twoją motywacją żeby pracować tu gdzie obecnie pracujesz, to zaczniesz świadomiej czerpać z tego przyjemność.

Aaaaa bym zapomniała! Wczoraj zupełnie niespodziewanie dostałam prezent od Klientki (dziękuję bardzo Pani Justyno !) i to było takie niesamowite, że Grzegorz żałował, że pokazał mi to od razu… bo nie mogłam wysiedzieć z nadmiaru pozytywnych emocji! Ten prezent to taka wisienka na czekoladowym torcie bo opieka nad Milą to totalna przyjemność – ona jest jak nasza!