Zocha zmienia tyle, że uczę się odpoczywać, jednak ta forma zaczyna mi odpowiadać, a duży brzuch nie motywuje mnie do większych wyczynów. Trenujemy sobie z Pędzlem dla dobra jego, Zosi i podopiecznych. Fajnie nam to wychodzi. Piotr dostosował ćwiczenia pod mój ogromny brzuch i miejsce w którym obecnie mieszkamy. Ćwiczenia są mega relaksujące dla mnie. Uważamy również z Grzegorzem, że duża ilość ćwiczeń i większa ilość tlenu (niż na Bemowie) sprawia, że Pędzel jest taaaki zmęczony po spacerach. Cieszy to tym bardziej, że nie są to spacery polegające na rzucaniu patoli (w celu wymęczenia psa) tylko spokojne człapanie i nauka aby Pędzel pilnował się sam w tak dużej wolnej przestrzeni. Reaguje już na gwizdek ale to jeszcze jest do dopracowania. Byliśmy z Grzegorzem w niedzielę na długim spacerze i w drugiej części (trochę oddalonej od domu) mamy sporo kleszczy. Pędzel ma obrożę i co 4 tyg dodatkowo krople na kark bo wolę teraz więcej płacić niż płakać nad nim gdy będzie leżał chory w klinice.

Podopieczni mają przypominane o preparatach na kleszcze będąc u nas pod opieką ale po każdym spacerze, a nawet w trakcie sprawdzamy jak sytuacja.

W nowym miejscu czujemy się bardzo dobrze. Komfort, że wychodząc z mieszkania, mamy 100m do lasu, sprawia, że czuję się bardzo zrelaksowana. Zwierzyny w lesie jest mało ale za to ptactwa bardzo dużo! Człowiek idzie i wsłuchuje się w ich piękny śpiew.
05.04 było nawet osiedlowe sprzątanie lasu, co prawda i tak widzę, że znajdują się ludzie którzy wyrzucają jedzenie w lesie. Zupełnie nie wiem w jakim celu!

Mieszkamy tu dokładnie 2 tygodnie. Zapoznałam już sąsiadów i osiedlowe psy. Jacyś tu ludzie są bardziej zrelaksowani. Mimo, że spotykamy sporo małych psów, one nie boją się Pędzla, a jak się boją ich prawowici opiekunowie są jacyś tacy mili i nie krzyczą na mnie, że Pędzel zrobi im krzywdę. Już był u nas Baruszka i Brandy w nowym miejscu, oba psiaki chętnie spacerowały po lesie. Brandy była u nas ostatni raz bo za 3 tygodnie wylatuje do USA. Spacerujemy z nią jeszcze w ciągu dnia.
Oto poduszki które dla nas zrobiła Sarah! 😀 Ważka i piesek z naszego logo! Oni są cudowni, tyle miłych słów jakie od nich dostałam, to coś z czego cieszę się każdego dnia. Bardzo doceniają naszą miłość do Brandy. Jednak z nią to jest tak, że nie da się nie kochać. Nasi znajomi poznając Brandy, wszyscy uznają, że jest to wyjątkowy pies! Każdy ją chce, a historia, że to jest jej chyba 4 dom (u Sarah i Tima) sprawia, że każdy z rozczuleniem na nią patrzy. Będzie mi brakowało tych uśmiechów ludzi gdy wchodząc do kawiarni, Brandy zdobywa serca wszystkich ludzi!
gifts from Brandy

Brandy Pędzellas

 

Ona pokochała nie tylko nas ale i Pędzla. Jej początki w Warszawie i Polsce to był spory strach przed nowymi osobami i psami. Pewnie przyczyniliśmy się z Pędzlem do tego aby pokochała to czego się bała. Nauczyła się komend w języku polskim, co bardzo cieszy Sarah i Tima. 🙂

Sarah i Tim zaakceptowali za równo nas jak i Patrycję oraz Agatę. Zaufali nam, że dziewczyny to dobre petsitterki – za co im bardzo dziękuję. Będzie nam brakowało tego malucha, to nawet mało powiedziane. Pierwszej nocy gdy powiedzieli mi, że kontrakt się im skończył i wracają do domu, przepłakałam, zanosząc się jak dziecko.
Kocham Cię Branduszka i Ty o tym mam nadzieję wiesz Mały Oklapuszku! Oby na miejsce Brandy pojawił się jakiś słodziak którego po powrocie do pełnej formy będę mogła tak kochać. Ja mam bardzo duże potrzeby miłości i jestem w 100% pewna, że Zosia nie zmieni mojej miłości do psów, nie będzie ona mniejsza.

Miałam nie poruszać tego tematu ale chyba muszę i chcę. Szanowni Państwo my nie trzymamy psów w kojcach, tak jak to rozpowiadają pewne dwie Panie, które już zresztą zostały pisemnie poinformowane o konsekwencjach prawnych takiego POMÓWIENIA!
Ci co znają nas długo i powierzają nam swoje psy latami, wiedzą, że są to warunki domowe. Zdarzały się sytuacje gdy klient miał przetrenowaną z trenerem klatkę Kennel i prosił aby utrzymać to w czasie opieki. Jednak Ci co się znają wiedzą, że taka klatka jest wprowadzana w życie psa jako OAZA, tym bardziej jeśli pies jest w nowym miejscu.

Przypominam, że wiele lat temu moje miasto Wysokie Mazowieckie chciało mi dać dotację (której nie przyjęłam) na hotel dla psów, tzn. taki gdzie będą boksy bo na wyprowadzanie psów nie chcieli mi dać dotacji uznając, że ta forma nie wymaga dofinansowania. Pomijam fakt, że teraz pewnie bym wymyśliła coś innego żeby otrzymać dotację ale na tamten czas logiczne dla mnie było, że boksy odpadają i nie przyszło mi kombinowanie jakby te pieniądze wykorzystać inaczej. Byłam bardzo młoda myśląc o biznesie więc i tak dobrze, że sobie poradziłam i wytrwałam w planie. Doświadczenie w takich sytuacjach przyszło z latami pracy.

Jak kiedyś uda nam się kupić wymarzony dom, a najlepiej wybudować, będziemy mieli na podwórku wydzielone warunki dla psów ale psy będą spały w domu! Nigdy nie opiekowaliśmy się Malamutem ale słyszałam, że one mając do wyboru mieszkanie a np. taras czy podwórko ze śniegiem – stanowczo wybierają to drugie. Także Szanowni Klienci, jak podejmujemy się opieki nad Waszym psem to na takich zasadach jakie ustalamy na spotkaniu. Nie zmieniamy sobie miejsca psów czy warunków bez Waszej wiedzy. 🙂
Wiem, że w życiu kogoś kto chce robić coś z pasją i jak najlepiej potrafi, trafią się osoby chcące wchodzić z buciorami w życie. Jednak ja jestem silna babka! Robię to co kocham od dziecka i mimo wielu problemów po drodze, zawsze dążyłam do zamierzonego celu. Ale to już tyle razy pisałam, że nudne się staje takie sentymentalne gadanie. 😉

Za równo w życiu prywatnym jak i zawodowym robię tak aby być szczerą osobą i wiem, że osoby które mnie znają wiedzą to. Nie doradzam swoim klientom takich rozwiązań które są dobre tylko dla mnie, staram się empatycznie odbierać ich potrzeby i doradzać to co dobre jest dla zwierzęcia i dla nich, nawet jeśli wiąże się to z odesłaniem do konkurencji czy wyprowadzką klienta z Warszawy.

Teraz trochę o Agacie, którą wysłaliśmy na szkolenie I Stopnia do Alteri. Mam nadzieję, że znajdzie czas i motywację na zrobienie II Stopnia. Jest to mocno wymagające czasowo gdyż Agata ma dużo zleceń które robi za mnie i w połączeniu z kursem bywa zmęczona.
Agata jest osobą solidną. Dużo rozmawiamy i widzę jak klienci na nią reagują. Agata jeździ za mnie na spotkania i bardzo dobrze sobie radzi.

Oto Forest na Szkoleniu Alteri.
forest

Monika pracuje przy psie którego jej oddaliśmy zanim zaczęła z nami pracować i przy 3 innych. Póki co Agata robi najwięcej ale małymi krokami i Monikę będziemy angażowali w większą ilość zleceń.
Przez jednak spore zamieszanie z poznawaniem stałych klientów z osobami zastępującymi mnie, tam gdzie nie może jechać Agata, jeździ głównie Grzesiek. Często nasi stali koci klienci zgłaszają się na dzień przed opieką albo na kilka dni przed i nie mam możliwości poznania ich z Moniką. Mamy już w większości przypadków opracowany system z przekazaniem kluczy i znając małą dostępność moich klientów, tam gdzie nie ma wielkiej potrzeby, wolimy im nie serwować dodatkowego spotkania z nami.

Czekając na Zosię od 14.05 do mniej więcej 30/31.05 nie będziemy przyjmowali psiaków do siebie ( chyba, że już stały znany klient) gdyż chociaż chwilkę chciałabym skoncentrować się na porodzie. 🙂 Mówią, że brzuch mam już nisko ale dr twierdzi, że maksymalnie tydzień przed terminem urodzę. Rozmawiam z Zosią i mówię jej żeby nie przesadzała, jeszcze się nacieszy psami i niech przyjdzie na świat jak już wyjadą od nas dwa psiaki które będą w maju pod naszą opieką. Ruchliwa z niej dziewczyna więc zobaczymy. Jednak aby nadal zachować profesjonalizm już 20.04 przyjeżdża do nas Mama. Będzie nie dość, że czuwała nade mną… 😉 To jeszcze w razie czego zostanie z psiakami. To w sumie dzięki niej rozwinęłam swoją pasję bo mnie nigdy nie ograniczała w kwestii pomagania bezdomnym psom w dzieciństwie oraz uczyła mnie szacunku do zwierząt już jak byłam dzieckiem. Jedynie wiele lat temu miałyśmy rozmowę o nie dokarmianiu psów czymś innym niż ich karma. Było to trudne dla niej do zrozumienia ale w tej chwili rozumie, że ja zajmuję się opieką profesjonalnie i w tej kwestii słucha mnie i nie dodaje swoich 5 groszy. 😉
Jeszcze odnośnie mieszkania, Mamy i Pędzla, taka ciekawa historia. 😉 Kupiliśmy 2 poziomowe mieszkanie i Pędzel bardzo bał się wchodzić na drugie piętro po schodach. Bardzo mi na tym zależało bo on taki człapek jest i chodzi za mną, a ja pewnie przez pierwsze tygodnie większość czasu spędzę na drugim piętrze, plus tam jest ogromny taras i  fajnie żeby spędzał tam czas. Plan był taki, biorę go na smycz i stanowczo idziemy – nie udało się. Tak skomlał jakbym mu robiła wielką krzywdę. Mega się zestresowałam. Postanowiliśmy wiec, że każdy posiłek będzie dostawał na schodach, coraz wyżej i wyżej…
Ok efekt był, wszedł na 6-8 schodów ale dalej ani rusz. Przyjechała Mama, spędziła cały jeden dzień na tarasie i on był mocno zaciekawiony co tam się dzieje.
Mama zaproponowała, że ja go wprowadzę na ten 6-8 schodek, a ona go przejmie. Wyobraźcie sobie, że podziałało! Wszedł. Przytulania i radości w podzięce, że się zdecydował było bardzo dużo. W tej chwili słysząc z dołu nasz budzik… wbiega radośnie i czeka aż z nim zejdę. 🙂
Kot zaś zniósł gorzej nowe miejsce ( tak jak zresztą można było się spodziewać). Chodziła gadała, gadała… nie mogła znaleźć sobie miejsca. Raz odważyłam się wypuścić ją na taras ale niestety mimo jednego oka, przeszła do sąsiadów. Oczywiście nic jej się nie stało, leżała na ich tarasie i wygrzewała się nie robiąc sobie nic z mojego wołania. Przyszła jak zechciała ale zamówiłam tego samego dnia Panów do osiatkowania jednego z balkonów żeby mogła swobodnie wygrzewać się w ciepłych promieniach słońca.

Reasumując, wszystko się układa. Jesteśmy szczęśliwi, ja trochę obolała ciężarem brzucha i +12kg. ;). Nie możemy doczekać się przyjścia na świat naszej Zochy, a poza tym, mam wiele pomysłów na rozwijanie firmy. 😀

petsitter Warszawapetsitter Warszawawyprowadzanie psawyprowadzanie psa